IoT w małej firmie produkcyjnej: od czego zacząć
Nie zaczyna się od platformy ani od budżetu na sto urządzeń. Zaczyna się od jednego pytania, na które dziś nie masz odpowiedzi, i od jednego czujnika, który jej udziela.
Marek Panasiewicz, Founder & lead developer
Wdrożenia IoT w mniejszych zakładach najczęściej upadają w ten sam sposób: firma zaczyna od wyboru platformy i budżetu na kilkadziesiąt urządzeń, a kończy z panelem pełnym wykresów, na które nikt nie patrzy. Odwrotna kolejność działa znacznie lepiej.
Zacznij od pytania, nie od czujnika
Dobre wdrożenie zaczyna się od jednego zdania: „nie wiem, ile godzin dziennie ta maszyna faktycznie pracuje” albo „nie wiem, dlaczego w tym magazynie zimą psuje się towar”. Jeśli odpowiedź na takie pytanie zmieni jakąś decyzję, pomiar ma sens. Jeśli nie zmieni żadnej, będzie kolejnym wykresem.
- Wybierz jedno pytanie, na które dziś nie masz odpowiedzi.
- Ustal, jaka decyzja zmieni się, gdy ją poznasz.
- Zmierz to na jednym stanowisku, najprostszym możliwym sposobem.
- Dopiero potem zastanawiaj się nad skalą.
Ile to naprawdę kosztuje
Pierwszy pomiar bywa zaskakująco tani. Moduł ESP32 z czujnikiem to koszt rzędu stu-dwustu złotych za sztukę. Prawdziwy koszt leży gdzie indziej: w oprogramowaniu, montażu i utrzymaniu. Rozsądny prototyp jednego stanowiska wraz z panelem to zwykle kilkanaście tysięcy złotych, a nie kilkaset.
| Element | Rząd wielkości | Uwaga |
|---|---|---|
| Moduł z czujnikiem | 100-400 zł / szt. | Zależnie od typu pomiaru |
| Firmware i panel | 8 000 - 25 000 zł | Jednorazowo, niezależnie od liczby sztuk |
| Montaż i uruchomienie | od 500 zł / stanowisko | Rośnie przy pracy pod napięciem |
| Łączność LTE | 10-30 zł / mies. / urządzenie | Karta M2M, gdy nie ma Wi-Fi |
Łączność: wybór, który trudno cofnąć
Wi-Fi w hali produkcyjnej bywa zawodne: konstrukcje stalowe, maszyny generujące zakłócenia i sieć firmowa, do której dział IT niechętnie wpuszcza obce urządzenia. Przy rzadkich pomiarach i dużych odległościach sensowniejszy jest LoRaWAN, przy pojedynczych urządzeniach w terenie: LTE z kartą M2M. Zmiana tej decyzji po zamontowaniu pięćdziesięciu sztuk oznacza wymianę sprzętu.
Urządzenie musi przetrwać brak prądu i brak sieci
W warunkach biurowych to teoria, w hali to codzienność. Urządzenie bez lokalnego bufora traci dane przy każdym zaniku łączności, a bez watchdoga po zawieszeniu wymaga wizyty serwisanta. Obie te rzeczy kosztują kilka godzin pracy przy projektowaniu firmware'u i oszczędzają dziesiątki wyjazdów.
Urządzenie w terenie ocenia się nie po tym, jak działa w dniu montażu, tylko po tym, czy wstaje samo po awarii zasilania.
Co dalej po pierwszym pomiarze
Kiedy jedno stanowisko raportuje dane przez miesiąc, wiadomo trzy rzeczy: czy pomiar jest wiarygodny, czy ktoś z niego korzysta i ile realnie kosztuje utrzymanie jednej sztuki. Dopiero z tymi trzema liczbami rozmowa o wdrożeniu na całym zakładzie ma sens, i dopiero wtedy da się ją uczciwie wycenić.